Okolica
  • Kryminałki
  • LGD
  • Sport
  • Stowarzyszenie Warka
  • Ochrona Zdrowia

Ogłoszenia drobne

Wynajem lokalu - Białobrzegi

Wynajem lokalu - Białobrzegi

LOKAL UŻYTKOWY DO WYNAJĘCIA BIAŁOBRZEGI, KRAKOWSKA 4A 260 M2 Bardzo dobra lokalizacja.... Read more...
Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com

Gościmy

Odwiedza nas 39 gości oraz 0 użytkowników.

Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomVision.Com
Spotkanie Wigilijne w Starej Wsi

Spotkanie Wigilijne w Starej Wsi

2016-12-15 10:51:13 - 420 Odsłon

Spotkanie Wigilijne Stowarzyszenia ze Starej Wsi Władysław Piątkowski Wójt Gminy Belsk Duży wziął udział w Pierwszym Spotkaniu Wigilijnym Stowarzyszenia Aktywni Kulturalnie, które odbyło się 9 grudnia 2016 roku w sali świetlicy wiejskiej w Starej Wsi.  W spotkaniu uczestniczyły członkinie Stowarzyszenia oraz zaproszeni goście, wśród których byli min. Renata Ostatek Sekretarz Urzędu Gminy, Skarbnik Joanna Ciamarczan oraz Andrzej Kuligowski Sołtys Starej Wsi. Było ono okazją do wspólnego połamania się opłatkiem. Życzenia złożyła gościom Prezes Stowarzyszenia Iwona Klaus, a także w imieniu…

Czytaj więcej...

Wielki sukces Mateusza Błońskiego

Wielki sukces Mateusza Błońskiego

2016-12-15 10:28:45 - 411 Odsłon

Wielki sukces Mateusza Błońskiego - ucznia kl. II a Publicznej Szkoły Podstawowej im. Tadeusza Kościuszki w Błędowie Bardzo nas cieszy, kiedy uczniowie osiągają wysokie wyniki w  konkursach, zawodach sportowych, przeglądach czy w innych formach rywalizacji. Świadczy to o dobrej pracy wszystkich – uczniów, nauczycieli i rodziców. Sukces każdego ucznia jest sukcesem prowadzącego go nauczyciela i całej szkoły. Nasi uczniowie dostarczają nam wielu powodów do dumy! Mateusz Błoński – uczeń klasy II a został laureatem XIV edycji konkursu ekologicznego "Czystym powietrzem…

Czytaj więcej...

Działania TRUCK & BUS

Działania TRUCK & BUS

wtorek, 11 października 2016

W środę 12 października przez cały dzień policjanci drogówki grójeckiej Policji prowadzić będą działania Truck & Bus. Działania mają charakter ogólnopolski.

Policjanci szczególną uwagę zwracać będą na przekraczanie dozwolonej prędkości, stan techniczny pojazdów oraz zapisy tachografów. Kontrolami zostaną objęci głównie kierowcy samochodów ciężarowych i autobusów. Celem działań jest podniesienie poziomu bezpieczeństwa w transporcie drogowym świadczącym usługi w zakresie, przewozu osób i rzeczy. Eliminowanie z ruchu pojazdów nie spełniających wymogów dotyczących stanu technicznego.  Zminimalizowanie liczby kierujących nie przestrzegających ustawy o czasie pracy kierowców.

"Jak nie masz nic mądrego..."

Jak nie masz nic mądrego do powiedzenia, to nie mów wcale” Panie Michale.

W ostatnim czasie miałem wątpliwą przyjemność przeczytać artykuł pt. „Troska posła Maliszewskiego czy polityka kosztem polskiego sadownika” autorstwa pana Michała Prusia. Długo się zastanawiałem czy warto polemizować z tymi argumentacjami. Doszedłem jednak do wniosku, że nie mogę wobec takiej postawy pozostać bierny. Jestem sadownikiem z dziada pradziada od ponad 30 lat, dlatego dokładnie wiem, jaki to ciężki kawałek chleba, uzależniony głównie od pogody i łaskawości z nieba, albo sytuacji na światowym rynku. A czasem, jak się dziś okazuje, rozsądku polityków i właściwych osób na właściwych stanowiskach.

Żyjemy jak mniemam jeszcze w państwie demokratycznym, dlatego każdy ma prawo wyrażać swoje zdanie o innym człowieku w granicach umocowań prawnych, dlatego nie będę się odnosił do Pana zarzutów pod adresem posła Maliszewskiego w kontekście tego czy jest obrońcą sadowników czy uprawia politykę. Jedno wiem na pewno - to do Związku Sadowników, którego jestem członkiem codziennie dzwonią telefony z pytaniami: Co dalej? Kiedy robimy protest? Kiedy ruszymy na Warszawę? Co dalej z polskim sadownictwem? Dlaczego tegoroczny limit na banki jest tak śmiesznie niski? Czy PiS zamierza spełnić obietnice wyborcze wobec sadowników? Wszystkich pytań nie jestem w stanie wymienić, a przede wszystkim nie ma takiej potrzeby. Wiem również to, że Poseł Maliszewski dwa lata temu, będąc przedstawicielem koalicyjnej partii rządzącej, kiedy była taka potrzeba, kiedy w sadownictwie działo się gorzej wyszedł z sadownikami na ulice, wytykał błędy „swojemu” Ministrowi Rolnictwa i mówił otwartym tekstem, co nas - sadowników boli. W moim odczuciu i na przykładzie mojego gospodarstwa działania te były skuteczne, ponieważ wtedy nie ponosiłem strat. Sezon 2015-2016 już dziś zapisuje pod tzw. kreską i zmuszony jestem zaciągnąć kredyt na życie, nie na inwestycje.

Dziś Poseł Maliszewski będąc w opozycji robi dokładnie to samo, co od 15 lat - słucha głosów w środowisku sadowniczym i w razie konieczności wychodzi z nimi na ulicę! Nie licząc na odpowiedź zadaje sobie jednak pytanie, którego z posłów obecnych władz byłoby na to stać? Który miałby na tyle odwagi i moralnej odpowiedzialności, aby dla dobra innych przeciwstawić się swoim zwierzchnikom?

Sięgając do historii chciałbym Panu przypomnieć, o czym może Pan nie wiedzieć ze względu na swój wiek i małe doświadczenie życiowe, że w 2005 roku Federacja Rosyjska wprowadziła embargo na polskie owoce i warzywa, które trwało do 2008 roku. Było to dokładnie w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości. Prosta matematyka daje nam trzy letni czas, kiedy rząd nie podjął żadnych działań w kierunku udrożnienia tego rynku. Lata 2008-2014 czyli rządy „tej złej” koalicji były czasem trudnej i wytężonej pracy dla rolników, ale za godziwe wynagrodzenie. Rosja nie była i nie jest łatwym rynkiem, również wtedy miała zastrzeżenia, co do pozostałości środków ochrony roślin, czy obecności szkodników kwarantannowych. Jednak merytoryczne rozmowy i przestawienie argumentów bez zbędnej polityki przez tyle lat przynosiły efekty. Polska, dzięki eksportowi polskich jabłek wyrosła na światowa potęgę - w sezonie 2012/2013 byliśmy największym na świecie eksporterem jabłek wysyłając poza granice naszego kraju ponad 1, 2 mln ton tych owoców. Zaś największym importerem w tym czasie była Rosja kupując ok. 1, 45 mln. ton jabłek głównie z Polski. Chyba liczby mówią same za siebie, kto dla nas był strategicznym partnerem w handlu?

Porusza Pan w swoim artykule, iż Pan Poseł, przechwala się o swoich sukcesach, jak to Pan Poseł, aby ratować sytuację pojechał na rozmowy do Moskwy zimą 2015 roku, a wiosną dzięki tej wizycie już zabrakło w Polsce jabłka. Pytam się Pana Posła, za jaką cenę i kto na tym zarobił, bo zapewne mały procent sadowników w tamtym okresie. Pewnie zapytacie Państwo, dlaczego teraz Pan Poseł nie jeździ. Otóż Pan Poseł twierdził, że od pewnego czasu nasz wschodni sąsiad się „usztywnił” w relacjach.”

To nie są przechwałki tylko fakty. Byłem uczestnikiem tych rozmów, które nie należą do łatwych i proszę mi wierzyć, że świadoma osoba, która wie jak wielką odpowiedzialność za całą branżę bierze na swoje barki wychodzi z nich zlana zimnym potem. W wyznaczonym czasie 15-20 minut mamy możliwość przedstawienia swoich argumentów będących naszym „być” albo „nie być”. Pyta Pan, kto na tych rozmowach skorzystał? Takie pytanie zadaje syn sadownika z największego zagłębia sadowniczego w Europie, do tego Przewodniczący Komisji Rolnictwa Powiatu Grójeckiego i jeszcze Dyrektor ARiMR?

Dlaczego teraz Pan Poseł nie jeździ na rozmowy do Moskwy? A po co? Ma narażać siebie na wszelkiego rodzaju negatywne konsekwencje nie mając żadnego poparcia ani umocowania Ministerstwa Rolnictwa?!? Podobno mamy rząd, który wreszcie zamieni polskie rolnictwo w krainę miodem i mlekiem płynącą. A sadownicy w ogromnym napięciu i gasnącej nadziei czekają na działania obecnych władz, które będą mogli rozliczyć przy urnach już za trzy lata!

Pisze Pan również, że „dziś mamy pierwszy rząd, który przypomnę zrobił porządek z wyprzedażą polskiej ziemi dla cudzoziemców oraz wycofaniem GMO, gdzie właśnie rządy PO-PSL były bardzo za tym, żeby zaśmiecić gospodarkę - na szczęście i dzięki Bogu nie udało się. „

Cytując klasyka mógłbym powiedzieć „róbta co chceta”, jednak jako rdzenny sadownik mam tylko nadzieję, że dzisiejszy rząd nie pójdzie za daleko i nie zrobi porządku z polskim sadownictwem, które przez wiele lat było awangardą polskiego rolnictwa i polskiej gospodarki!

 

 

Krzysztof Czarnecki, Prezes Oddziału Pniewy Związku Sadowników RP 

Spotkanie sadownicze 26.09.16

Komunikat Związku Sadowników RP


W związku z bardzo trudną sytuacją na rynku owoców, w dniu 26 września 2016r. z inicjatywy Związku Sadowników RP, odbyło się spotkanie starostów, burmistrzów, wójtów lub ich przedstawicieli z powiatu grójeckiego, rawskiego, białobrzeskiego i piaseczyńskiego, tj. z gmin: Belsk Duży, Błędów, Biała Rawska, Białobrzegi, Chynów, Goszczyn, Grójec, Jasieniec, Mogielnica, Mszczonów, Pniewy, Sadkowice, Tarczyn oraz Warka.


W trakcie rozmawiano o doraźnych i długofalowych sposobach rozwiązania problemów i zapewnienia opłacalności produkcji. Najwięcej uwagi poświęcono dramatycznie niskim cenom skupu jabłek przemysłowych i wpływowi na poziom cen owoców deserowych.


Zdaniem większości uczestników jedną z głównych przyczyn obecnych kłopotów jest wykorzystywanie przez niektórych przetwórców przewagi rynkowej i proponowanie rażąco niskich cen. Zastanawiano się nad realnymi sposobami oddziaływania na zakłady przetwórcze.

Obradujący doszli do wniosku, że konieczne jest spotkanie z przedstawicielami wiodących zakładów przetwórczych funkcjonujących na terenie Mazowsza i podjęcie z nimi rozmów celem zmiany obecnej sytuacji.

 

Podobne spotkania organizowane są przez Związek Sadowników RP w innych częściach Polski.

To walka o przetrwanie

To walka o przetrwanie!

Takie głosy słyszane były w poniedziałek 12 września na ulicach Warszawy. Ponad 1500 sadowników wyszło na ulice stolicy powiedzieć, do czego zła polityka i niewłaściwe decyzje doprowadziły dziś polskie sadownictwo. Kiedyś byliśmy awangardą polskiego rolnictwa. Dzisiaj walczymy o przetrwanie mówi Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP.

Polscy sadownicy są doskonałym przykładem na to, że jak się czegoś chce to można to osiągnąć. Po akcesji Polski do UE doskonale wykorzystali oferowane możliwości i z pomocą środków unijnych sukcesywnie modernizowali swoje gospodarstwa. Dziś nie mamy się, czego wstydzić. Większość z nich jest na poziomie zachodnich konkurentów, a może nawet o krok do przodu. Dzięki temu wygrywaliśmy światową konkurencję. Byliśmy trzecim producentem jabłek na świecie i pierwszym eksporterem. Polscy sadownicy przez wiele lat byli dumą polskiej gospodarki podnosząc jej wolumen eksportowy. Od akcesji Polski do UE wpływy z eksportu owoców wzrosły 3, 5 razy z 210 mln EUR w 2004 r. do 728 mln EUR w 2013r., z czego jabłek wyeksportowaliśmy 434 tys. ton w 2004r. ( 650 tys. ton wszystkich owoców), a w 2013 r. 1 230 tys. ton jabłek ( 1 515 tys. ton wszystkich owoców). Ponad 70 % naszej produkcji jabłek była eksportowana do Rosji, aż do momentu wprowadzenia embarga 1 sierpnia 2014. Nas wielka polityka nie interesuje! My chcemy godziwej płacy za naszą ciężką pracę. Wielu ludziom wydaje się, że skoro produkcja jabłek się nie opłaca, to nie musimy tego robić. Jednak nie jest to takie proste. Takie podejście mogą mieć osoby zatrudnione na etacie i jeżeli dojdą do wniosku, że za mało otrzymują za swoją pracę zmieniają ją na atrakcyjniejszą. W sadownictwie się tak nie da! Prawda jest taka, że na zbiór i pieniądze czekamy cały rok- od zbioru do zbioru. Najpierw wiosną inwestujemy w ciecie, pielęgnację, środki ochrony roślin, potem przez całe lato modlimy się, żeby grad, susza lub inna nawałnica ominęła nasze gospodarstwo, a na jesieni dowiadujemy się ile za te owoce otrzymamy i czy zwrócą się zainwestowane środki – wyjaśnia Krzysztof Czarnecki. Pisma, spotkania nie przyniosły żadnego efektu, dlatego musieliśmy wyjść na ulice, aby przerwać letarg Pana Ministra Rolnictwa i wytłumaczyć mu powagę problemu – dodaje.

Ponizsze postulaty pikietujacych odczytane podczas marszu, zostały również złożone na rece Pani Premier, Ministra Rozwoju, Ministra Finansów, Ministra Spraw Zagranicznych, Ministra Pracy i oczywiście Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi :

  1. Domagamy się podjęcia natychmiastowych i intensywnych działań mających na celu zniesienie rosyjskiego embarga na nasze owoce. Apelujemy do Rządu i Komisji Europejskiej o wznowienie rozmów z Rosją na temat powrotu polskich jabłek na tamten rynek. Sadownicy głośno i odważnie mówią, że w dalszym ciągu chcą handlować z Rosją, ponieważ to dla nas bardzo atrakcyjny rynek.

  2. Domagamy się natychmiastowego uruchomienia dodatkowej transzy z tzw. „mechanizmu wycofywania” w wysokości 300 tys. ton z przeznaczeniem na nierynkowe zagospodarowanie (wytwarzanie biogazu) i zastosowanie pełnych, niedyskryminujących polskich sadowników stawek rekompensat za tego typu działania. W przypadku braku zgody Komisji Europejskiej domagamy się wprowadzenia podobnego mechanizmu w oparciu o budżet i przepisy krajowe. Obecny limit owoców do wycofania to o 1/3 mniej niż w roku ubiegłym, przy większej produkcji w skali kraju.

  3. Domagamy się zniesienia opłat za kontrolę gospodarstw prowadzoną przez PIORiN celem eksportu jabłek do Chin i innych krajów oraz maksymalnego uproszczenia związanych z tym procedur. Powyższe rynki są dla nas perspektywiczne, jednak ich zdobywanie to długotrwały i kosztowny proces. Sadownicy nie są w stanie sfinansować go sami.

  4. Domagamy się uruchomienia dopłat eksportowych dla wysyłek na nowe rynki zbytu, wsparcia organizacyjnego dla podmiotów eksportowych, uruchomienia dodatkowych środków na promocję polskich owoców na rynkach zewnętrznych i przyśpieszenia trwających procedur otwierania kolejnych krajów dla polskich owoców.

  5. Domagamy się prostego systemu zatrudniania i stworzenia specjalnego statusu pracownika sezonowego w rolnictwie. Należy uwzględniać specyfikę pracy w naszej branży, a więc dużej rotacji pracowników, szczególnie w okresie zbiorów, wykonywanie jej najczęściej w warunkach polowych, niemożności płacenia wysokich stawek godzinowych i często stosowanego systemu akordowego, który wyklucza stosowanie przepisów kodeksu prawa pracy w stosunku do takiego pracownika.

  6. Domagamy się utrzymania dotychczasowych zasad zatrudniania pracowników z Ukrainy, podtrzymania wszystkich rodzajów umów dla tego typu usług (umowa o dzieło, umowa zlecenie, umowa o pracę) i nie wprowadzania jakichkolwiek negatywnych zmian do obecnie obowiązujących przepisów.

Delegacja składająca postulaty w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi została zaproszona na rozmowy z podsekretarzem stanu Rafałem Romanowskim, który zwrócił uwagę na inicjatywy podejmowane na forum unijnym, podkreślając, że strona polska postuluje zrównanie wsparcia dotyczącego wycofywania produktów z rynku, aby te przeznaczone na cele inne niż charytatywne były tak samo finansowane. Poinformował również o zmianach w funduszach promocji, które mają wzmocnić pozycję producentów, a także o znakowaniu produktów, jako „Produkt Polski”. Zaznaczył, że niektóre z podnoszonych kwestii nie leżą w gestii resortu, m.in. sprawy rosyjskiego embarga. Minister zapowiedział, że w ramach Grupy Wyszehradzkiej zostanie wypracowane wspólne stanowisko.

Niestety odpowiedzi Ministerstwa Rolnictwa potwierdzają tylko fakt, że ponownie bagatelizowana jest powaga problemu – nadmienia Witold Piekarniak, uczestnik rozmów. Jaki skutek ma przynieść znakowanie produktu, skoro nie mamy go gdzie sprzedać, nie mamy drugiego takiego rynku jak Rosja, który byłłby w stanie importować ponad milion ton rocznie. Rynek wewnętrzy nie jest w stanie zagospodarować naszej produkcji i Ministerstwo powinno sobie zdawać z tego sprawę – dodaje. Ponadto, jakie wspólne stanowisko w kontekście pomocy sadownikom może wypracować Grupa Wyszehradzka? Przecież wszelkie negocjacje i decyzje zapadają na forum Komisji Europejskiej –komentuje.

Eksperci stale zarzucają nam nadprodukcję i sugerują karczowanie sadów. Ich teza miałaby uzasadnienie gdyby nie fakt, że w minionym roku, kiedy widzieli widmo braku ponad 300 tys. ton surowca, który mógł być zdjęty z rynku w ramach tzw. „mechanizmu wycofywania” oraz braku zapasów koncentratu jabłkowego i stałego popytu potrafili zapłacić dobrą cenę. A przede wszystkim to, że mimo tej rzekomej nadprodukcji są w stanie kupić i zagospodarować dosłownie każde ilości jabłek, co wielokrotnie udowodnili.

Nie możemy płacić za to, że ciągle wysuwamy się na czoło antyrosyjskiej krucjaty. Załatwcie z Rosją sprawy w inny sposób, nie kosztem sadowników. Jeśli mamy być tymi, którzy mają wziąć ciężar rozgrywki z Rosją, to pytam się, dlaczego Unia Europejska nie zastosowało wobec Rosji zakazu importu ropy naftowe, gazu, czy energii? – krzyczeli pod Ministerstwem Spraw Zagranicznych protestujący.

Program pomocy, o którym mówi Ministerstwo Rolnictwa, jest zdecydowanie niewystarczający. Polska na ten sezon wynegocjowała kwotę limitów wycofywania na poziomie ok. 10% naszego eksportu jabłek do Rosji. To zbyt mało – mówi prezes Maliszewski.Polska zawsze była potęgą w tej dziedzinie eksportu. Nie wyprzedzimy innych krajów np. w produkcji samochodów, ale mamy szansę być na czołowych miejscach w światowej produkcji i eksporcie m.in. jabłek.dodaje.

Mamy nadzieję, że polski rząd nie zostawi nas w tej krytycznej sytuacji na pastwę losu.

 

Agnieszka Dywan

 

Związek Sadowników RP 

 

 

 

Składamy serdeczne podziękowania wszystkim uczestnikom poniedziałkowego protestu, który odbył się w Warszawie. Dzięki Waszemu zaangażowaniu i czasie jaki poświeciliście mogliśmy tak liczną grupą zwrócić uwagę polskich władz na problemy naszej branży, które z dnia na dzień się pogłębiają. Jednym z haseł na banerach był " Szacunek dla pracy sadownika" o którym wszyscy musimy pamiętać i wspólnie o niego walczyć. Dlatego ogromnie budującym dla organizatorów protestu był udział tak licznej grupy - ponad półtora tysiąca zarówno doświadczonych sadowników z całej Polski, ale także młodych ludzi, którzy niedawno przejęli gospodarstwa i martwią się o swoją przyszłość. Wielokrotnie na spotkaniach Związku Sadowników RP podkreślamy, że w jedności siła! W poniedziałek sadownicy tą siłę i jedność pokazali zostawiając zbiory jabłek i wybierając walkę o lepsze jutro! Wszystkim za ten wybór serdecznie DZIĘKUJEMY!

Zarząd Główny Związku Sadowników RP

Trudna sytuacja sadowników

Trudna sytuacja sadowników: chcemy handlu z Rosją

Ponad 1200 sadowników wzięło udział w proteście z powodu trudnej sytuacji w branży, który odbył się 12 września w Warszawie. Sadownicy chcą handlu z Rosją, dodatkowych transz z tzw. „mechanizmu wycofywania”, uruchomienia dopłat eksportowych dla nowych rynków zbytu i prostego systemu zatrudniania pracowników.

 Kiedyś byliśmy awangardą polskiego rolnictwa. Dzisiaj walczymy o przetrwanie – mówi Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP.

W polskim sadownictwie nastąpił drastyczny spadek opłacalności produkcji. Zdaniem rolników w br. sytuacja jest najgorsza od 2014 r., tj. od czasu wprowadzenia rosyjskiego embarga. Sadownicy byli pierwszymi rolnikami, którzy zostali nim dotknięci. Brak rynków zbytu zmusił ich do kierowania jabłek deserowych na produkcję przemysłową. Kolejną przyczyną pogarszającej się sytuacji w sadownictwie była pogoda. W wielu regionach Polski tysiące hektarów sadów dotknęła klęska gradu i suszy. Sytuację wykorzystali odbiorcy jabłek – szczególnie przetwórcy, którzy bezwzględnie wykorzystują swoją dominującą pozycję na rynku, dyktując niskie ceny skupu.

 Myślę, że gdyby dzisiaj nie było embarga i moglibyśmy sprzedawać do tego kraju w ilościach jak kiedyś, tj. 100–200, a nawet 300 TIR-ów dziennie, to pewnie nie mielibyśmy podstaw, żeby protestować – mówił podczas protestu Mirosław Maliszewski.

– Susza i grad w pow. grójeckim, na terenie gm. Błędów, spowodowała, że 60% upraw jabłek latem zostało zniszczonych. Jabłka nadają się do wyrzucenia albo na przemysł – mówi Stanisław Sitarek, członek zarządu głównego Związku Sadowników RP. – Trudno dokładać do produkcji kolejny rok z rzędu. Sadownicy nie mają środków na produkcję. Kolejne kredyty „suszowe” czy „gradowe” niczego nie rozwiążą, bo trzeba je kiedyś spłacić. Brak pieniędzy widać w sadach. Rolnicy nie inwestują. Brakuje pieniędzy na środki ochrony roślin i na przycinanie drzew. To odbije się na liczbie i jakości owoców także w kolejnych latach. Sytuacje pogarsza monopol w przemyśle przetwórczym. Przetwórnie są w większości w rękach kapitału niemieckiego. O cenie moszczu na rynkach światowych decydują 4 niemieckie rodziny – komentuje sytuację sadowników.


 Naszym podstawowym postulatem jest, żeby sankcje wobec Rosji stosować w innym wymiarze niż gospodarczym, w innym niż dotyczącym produktów rolniczych. Czas usiąść do stołu i zacząć normalną merytoryczną dyskusję – mówił prezes Maliszewski.

Obecnie ceny skupu jabłek przemysłowych kształtują się na poziomie 0,18–0,20 zł/kg, a jabłek deserowych 0,50–0,70 zł/kg przy kosztach produkcji na poziomie 1 zł/kg.

– Trudna sytuacja wciąż się pogłębia. Dotyczy ona zarówno owoców skupowanych do przetwórstwa, ale także deserowych. To już 3 rok niskich, deficytowych cen – mówi prezes Maliszewski.

Widzimy wyraźnie zasadniczą przyczynę tej sytuacji.

Ona jest głównie związana z brakiem możliwości sprzedaży jabłek na rynek rosyjski.

Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP

 

Dotychczasowe formy krajowej i unijnej pomocy są nieskuteczne, a zapowiedzi nowych form pomocy są, zdaniem rolników, niewystarczające. W ich opinii, taka sytuacja prowadzi w konsekwencji do zniszczenia polskiego sadownictwa. Z każdym dniem dramat sadowników pogłębia się. Dlatego Związek Sadowników RP zdecydował się na przeprowadzenie akcji protestacyjnej w Warszawie. Sadownicy domagają się od Rady Ministrów podjęcia szybkich i zdecydowanych działań na szczeblu krajowym oraz unijnym zmierzających do zniesienia rosyjskiego embarga na polskie owoce i wznowienia rozmów z Rosją na temat powrotu polskich jabłek na tamten rynek. Domagają się także natychmiastowego uruchomienia dodatkowej transzy z tzw. „mechanizmu wycofywania” w wysokości 300 tys. t z przeznaczeniem na nierynkowe zagospodarowanie, takie jak wytwarzanie biogazu i zastosowanie pełnych, niedyskryminujących polskich sadowników, stawek rekompensat za tego typu działania. W przypadku braku zgody Komisji Europejskiej chcą wprowadzenia podobnego mechanizmu w oparciu o budżet i przepisy krajowe. Obecny limit owoców do wycofania to o 1/3 mniej niż w roku ubiegłym, przy większej produkcji w skali kraju.

 

 Nie możemy płacić za to, że ciągle wysuwamy się na czoło antyrosyjskiej krucjaty. Załatwcie z Rosją sprawy w inny sposób, nie kosztem sadowników. Jeśli mamy być tymi, którzy mają wziąć ciężar rozgrywki z Rosją, to pytam się, dlaczego Unia Europejska nie zastosowało wobec Rosji zakazu importu ropy naftowe, gazu, czy energii? – mówili protestujący.

 

– Program pomocy, o którym mówi ministerstwo rolnictwa, jest zdecydowanie niewystarczający. Polska wynegocjowała kwotę limitów wycofywania na poziomie ok. 10% naszego eksportu jabłek do Rosji. To zbyt mało – mówiprezes Maliszewski. – Polscy sadownicy eksportują do ponad 60 krajów na różnych kontynentach. Przedsiębiorstwa sadownicze muszą przetrwać, żeby można było w kolejnych latach produkować owoce i je eksportować. Polska zawsze była potęgą w tej dziedzinie eksportu. Nie wyprzedzimy innych krajów np. w produkcji samochodów, ale mamy szansę być na czołowych miejscach w światowej produkcji i eksporcie m.in. jabłek – dodaje.

Jeśli to embargo jest i jeszcze będzie obowiązywać jakiś czas,

to zwracamy się z gorącym apelem, aby uruchomić mechanizmy rekompensat i pomocowe.

Musi być aktywnapolityka na forum Unii Europejskiej.

  

Sadownicy domagają się także:

  • zniesienia opłat za kontrolę gospodarstw prowadzoną przez PIORiN celem eksportu jabłek do Chin i innych krajów oraz maksymalnego uproszczenia związanych z tym procedur,
  • uruchomienia dopłat eksportowych dla wysyłek na nowe rynki zbytu,
  • wsparcia organizacyjnego dla podmiotów eksportowych,
  • uruchomienia dodatkowych środków na promocję polskich owoców na rynkach zewnętrznych
  • i przyspieszenia trwających procedur otwierania kolejnych krajów dla polskich owoców.

Chcą także prostego systemu zatrudniania i stworzenia specjalnego statusu pracownika sezonowego w rolnictwie. Domagają się również utrzymania dotychczasowych zasad zatrudniania pracowników z Ukrainy.

Organizatorzy manifestacji przedstawili swoje postulaty w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i w Ministerstwach: Spraw ZagranicznychRozwoju,PracyFinansów, w siedzibie przedstawicielstwa Komisji Europejskiej, a na końcu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Podsekretarz stanu Rafał Romanowski zaprosił przedstawicieli protestujących sadowników na rozmowy w siedzibie resortu.

 

– Odwiedzimy także przedstawicielstwo Unii Europejskiej, bo to, co nam zaproponowano, to nie jest rozwiązanie problemu, to jest jałmużna. Kiedyś byśmy awangardą polskiego rolnictwa. Dzisiaj walczymy o przetrwanie – mówił prezes Związku Sadowników RP.

Rząd odpowiada na postulaty sadowników

– Większość z przedstawionych postulatów dotyczy działań długofalowych i one są już przez resort podjęte – stwierdził wiceminister Romanowski.

Zwrócił uwagę na inicjatywy podejmowane na forum unijnym, podkreślając, że strona polska postuluje zrównanie wsparcia dotyczącego wycofywania produktów z rynku, aby te przeznaczone na cele inne niż charytatywne były tak samo finansowane. Poinformował sadowników również o zmianach w funduszach promocji, które mają wzmocnić pozycję producentów, a także o znakowaniu produktów jako „Produkt Polski”. Zaznaczył, że niektóre z podnoszonych kwestii nie leżą w gestii resortu, m.in. sprawy rosyjskiego embarga. Minister zapowiedział, że w ramach Grupy Wyszehradzkiej zostanie wypracowane wspólne stanowisko.

 Byliśmy jeszcze niedawno na świecie pierwszym eksporterem jabłek. Wyprzedziliśmy nawet Chiny. To był ogromny sukces, z którego wszyscy się cieszyli. Dzisiaj nie możemy doprowadzić do tego, że ten sukces był klęską polskich sadowników – mówili sadownicy.

Z danych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wynika, że w ostatnich 10 latach nastąpił duży wzrost produkcji jabłek – z 2,5 mln t do 3,5 mln t. Do tego doszło rosyjskie embargo i konieczność ulokowania na innych rynkach ok. 800 tys. t jabłek. Jednocześnie grupy producentów owoców i warzyw uzyskały wsparcie na inwestycjew wysokości 7,5 mld zł. Ministerstwo podkreśla, że żaden inny sektor produkcji rolnej nie otrzymał takich środków. Tymczasem Komisja Europejska domaga się zwrotu ok. 1 mld zł w związku ze stwierdzonymi nieprawidłowościami w wykorzystaniu tej pomocy.

Program pomocy, o którym mówi ministerstwo rolnictwa, jest zdecydowanie niewystarczający.

 Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP

 

W związku ze skalą nieprawidłowości resort rolnictwa prowadzi szczegółową analizę dotyczącą zasadności przyznania pomocy i sposobów jej wykorzystywania przez beneficjentów. 2 wnioski zostały skierowane do prokuratury. Przygotowane zostało także rozporządzenie MRiRW wprowadzające rozwiązania mające na celu ograniczenie lub wyeliminowanie ryzyka dotychczasowych nieprawidłowości w wykorzystywaniu pomocy przyznawanej grupom producentów owoców i warzyw.

 

Resort informuje, że niezależnie od tych kontroli podjęte zostały działania, które mają zmienić niekorzystne relacje w ramach łańcucha żywnościowego. Przygotowany został projekt ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi. W Sejmie znajduje się też ustawa wprowadzająca zmiany w funkcjonowaniu funduszy promocji, które polegać będą na zwiększeniu uprawnień producentów m.in. owoców w wydatkowaniu środków tych funduszy.

Ewa Ploplis

Ciebie i Ojczyznę...

W pierwszą niedzielę miesiąca – 2 października na Eucharystię sprawowaną w kościele św. Mikołaja przybyli harcerze grójeckiego Hufca im. Szarych Szeregów. Liturgii przewodniczył i homilię wygłosił ks. Kamil Falkowski. Harcerze włączyli się w służbę liturgiczną ołtarza. Śpiew poprowadziła schola harcerska prowadzona przez druha Artura Szlisa i druhnę Małgorzatę Antoniewicz. Na zakończenie celebry odśpiewana została Modlitwa Harcerska.

Polski ruch harcerski wywodzi się ze skautingu, którego twórcą był brytyjski bohater wojny burskiej generał Robert Baden-Powell. Jego idee na polski grunt przeszczepili Andrzej Małkowski i jego żona Olga Drahonowska-Małkowska.

Za początek harcerstwa uznaje się rok 1910, kiedy to Andrzej Małkowski założył we Lwowie wakacyjną drużynę skautową chłopców przy gnieździe Towarzystwa Gimnastycznego Sokół. We wrześniu tego samego roku uczniowie I Gimnazjum św. Anny w Krakowie założyli Zastęp Kruków. Polski ruch harcerski rodził się w chwilach wytężonej walki o niepodległość. Oprócz charakteru wychowawczego - odróżnieniu światowego skautingu - posiada on patriotyczny charakter. Andrzej Małkowski ujął to w słowach: harcerstwo to skauting plus niepodległość. Daninę krwi za Ojczyznę złożyli harcerze już u progu niepodległości. W Łodzi czasie rozbrajania Niemców w kilka godzin po podpisaniu rozejmu w Compiègne śmiertelnie ranny został Stefan Linke z 3 Łódzkiej Drużyny Harcerskiej. Nie sposób pominąć tu działalności polskich harcerzy w czasie okupacji hitlerowskiej. Już pod koniec sierpnia 1939 r. zaczęły działać Pogotowie Wojenne Harcerek i Pogotowie Wojenne Harcerzy. W dniu kapitulacji Warszawy podjęto decyzję o harcerskiej działalności konspiracyjnej. Organizacja harcerska przyjęła kryptonim Szare Szeregi. Za działalność konspiracyjną śmierć w katowniach gestapo ponieśli m.in. harcerze śląscy. Na szczególne wspomnienie zasługują harcerze warszawskiego hufca „Południe” – Jan Bytnar Rudy, Tadeusz Zawadzki Zośka, Aleksy Dawidowski Alek – bohaterowie książki Aleksandra Kamińskiego Kamienie na szaniec. Wspomnieć tu można także harcmistrza Ludwika Michalskiego Fil, komendanta hufca Szarych Szeregów Wolni w Grójcu, który wPowstaniu Warszawskim pełnił funkcję kwatermistrza w harcerskim batalionie Zośka.

1 listopada 1918 r. z połączenia wszystkich wcześniej działających organizacji harcerskich z trzech zaborów powstał Związek Harcerstwa Polskiego. Mimo prób przekształcenia harcerstwa w organizację socjalistyczną (na wzór radzieckich pionierów) ideały, wartości, tradycje i obrzędy harcerskie w wielu środowiskach były nadal kultywowane. Od 1979 r. - I pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski - harcerze organizują Białą Służbę – podejmują służbę porządkową, informacyjna i medyczną w czasie dużych zgromadzeń religijnych i patriotycznych. Lata osiemdziesiąte ubiegłego stulecia można określić jako czas odnowy polskiego harcerstwa. Przywrócony został priorytet wartości, które były akcentowane u początków ruchu harcerskiego. Symbolem powrotu może być przywrócenie na harcerską lilijkę liter ONC które oznaczały hasło filaretów - Ojczyzna, Nauka, Cnota.

Obecnie harcerstwo można określić jako ruch społeczny i wychowawczy, oparty na idei służby, samodoskonaleniu i braterstwie. Zasady postępowania harcerza wyznacza Przyrzeczenie Harcerskie i Prawo Harcerskie. Zasady postępowania zucha wyznacza Obietnica zucha i Prawo zucha.

Ruch harcerski w Grójcu posiada niemal stuletnią tradycję. W Liceum Piotra Skargi zachował się sztandar hufca z 1920 r. W zbiorach starych fotografii Grójca Henryka Gajewskiego znajduje się przedwojenne zdjęcie przemarszu harcerzy przez grójecki rynek.

Odnosząc się do aktywnego udziału harcerzy w niedzielnej Eucharystii komendant grójeckiego Hufca ZHP hm. Dariusz Gwiazda przypomina, że harcerze corocznie układali kwiaty i znicze w kształcie lilijki na grobie nieznanego żołnierza na cmentarzu w Grójcu. Podczas mszy św. 1. XI wystawiane były warty harcerskie. Od 1993 r. istniała harcerska schola, która w pełni umundurowana śpiewała na comiesięcznych mszach świętych w kościele Miłosierdzia Bożego. W latach 1997-1998, dzięki życzliwości proboszcza parafii ks. Bogusława Pasternaka, podczas Bożego Ciała jeden z ołtarzy przygotowywany był przez harcerzy i ozdobiony krzyżem harcerskim. Od tamtego okresu rozpoczęły się drogi krzyżowe z aktywnym uczestnictwem harcerzy, adoracje harcerskie przed grobami pańskimi w wielką sobotę.W domu parafialnym mieliśmy piękną harcówkę z kominkiem, mieliśmy też scholę która stała przy ołtarzu i uświetniała nasze msze. Kiedy jednak harcerze dorośli, część z nich rozjechała się na studia i tradycja zanikła. Dziś dorośli już druhowie postanowili przypomnieć swoim dzieciom - zuchom i harcerzom - o tradycjach grójeckiego harcerstwa. Mam nadzieję, że ideę comiesięcznej harcerskiej mszy świętej będziemy kontynuować jako czasu spotkań wielu pokoleń harcerzy - dodaje hm. Dariusz Gwiazda.

 

Marcin Grzędowski


archiwalne zdjęcie pochodzi ze zbiorów Henryka Gajewskiego

 

Zo2 Framework Settings

Select one of sample color schemes

Google Font

Menu Font
Body Font
Heading Font

Body

Background Color
Text Color
Link Color
Background Image

Top Wrapper

Background Color
Modules Title
Text Color
Link Color
Background Image

Header Wrapper

Background Color
Modules Title
Text Color
Link Color
Background Image

Mainmenu Wrapper

Background Color
Modules Title
Text Color
Link Color
Background Image

Slider Wrapper

Background Color
Modules Title
Text Color
Link Color
Background Image

Scroller Wrapper

Background Color
Modules Title
Text Color
Link Color
Background Image

Mainframe Wrapper

Background Color
Modules Title
Text Color
Link Color
Background Image

Bottom Scroller Wrapper

Background Color
Modules Title
Text Color
Link Color
Background Image

Breadcrumb Wrapper

Background Color
Modules Title
Text Color
Link Color
Background Image

Bottom Menu Wrapper

Background Color
Modules Title
Text Color
Link Color
Background Image

Bottom Wrapper

Background Color
Modules Title
Text Color
Link Color
Background Image
Background Color
Modules Title
Text Color
Link Color
Background Image